Lodowiec Qogir (K2) zaludnił się ostatnio niczym plaża w Sopocie w środku lata. Dotarli tam wszyscy uczestnicy wyprawy. Pojawiły się zwoje kabli energetycznych, telefonicznych, maszty radiowe, wiatrakowe i całe mnóstwo urządzeń, których przeznaczenie znają tylko inżynierowie, czyli Bogdan Jankowski i Jasiu Szulc. W messie nie ma gdzie usiąść, a kucharze wnosząc parujący obiad spowijają naszą stołówkę zupową mgłą. Przy tej ilości ludzi zapasy jedzenia znikają w błyskawicznym tempie, mimo ścisłej diety wprowadzonej przez Lidera. Pakistańscy tragarze i polski support team pracują w pocie czoła, wnosząc z Obozu Włoskiego do Bazy liofilizowane warzywa, mięso, ryż i inne produkty spożywcze. Codziennie cztery godziny z towarem w górę i dwie w dół.
Baza Główna tętni życiem.
W ciągu dnia zainteresowanie mieszkańców Bazy koncentruje się na działaniach zespołów w ścianie. Doskonała widoczność i usytuowanie filara na wprost obozu umożliwia stałą obserwację przez lunetę i kamerę Beta.
Monika Rogozińska na bieżąco komentuje ruchy himalaistów i postępy w walce o kolejne metry. A łatwo nie jest. Od kilku dni znad przełęczy Savoia (6250 m) wieje silny zachodni wiatr. Zamiata lodowe ściany, siekąc po twarzach wspinaczy drobniutkim lodem i śniegiem. I choć nie jest tak bardzo zimno, bo temperatura sięga zaledwie -18 do -20°C prowadzenie kolejnych wyciągów w bardzo twardym i stromym lodzie na wysokości ponad 6000 m jest ciężką, wyczerpującą pracą. Ponadto trzeba cały czas transportować w górę kolejne porcje jedzenia, paliwa i sprzętu.
Obóz pierwszy, stojący w połowie wielkiej lodowej ściany dolnej części filara, codziennie przyjmuje kolejne zespoły. Jest prawdziwą oazą wytchnienia dla spracowanych wspinaczy. Dojście z Bazy do Oazy to półtorej godziny marszu po lodowcu i 6 godzin wspinania po linach poręczowych. Z ciężkim plecakiem jest to kawał naprawdę męskiej roboty.
Wszystkie te działania na bieżąco rejestruje ekipa TV, która tak naprawdę ma w Bazie najwięcej pracy.
Filmowanie codziennego życia, wywiady z uczestnikami a potem wstępna obróbka materiałów na komputerze i
wysyłanie plików do Polski zajmują cały dzień.
I jeżeli komuś się wydaje, że te kilka ujęć które można obejrzeć w TV nie wymaga wysiłku to jest w ogromnym błędzie.
Należy też pamiętać, że jeśli jest ciepło to cały proces toczy się w lekkim, czyli około 15-20 stopniowym mrozie, a kiedy jest zimno, to ekran monitora pozostaje czarny, a kamery, mimo rękawiczek, przymarzają do palców.
Dzisiaj czyli 21-go dnia akcji górskiej, powstał obóz drugi na wysokości ok. 6700 m. Wielodniowa, ciężka praca zespołów w ścianie pozwoliła położyć kolejne setki metrów lin poręczowych i dotrzeć do przełamania filara. W chwili obecnej jest to ok. połowy drogi do obozu czwartego. Lider twierdzi, że tempo wspinania jest bardzo dobre i wszystko idzie zgodnie z planem.
I tak trzymać.