Po kilku dniach milczenia śpieszę poinformować co następuje. Od mojej ostatniej korespondencji z 22.01.
wiele ważkich rzeczy się wydarzyło, mimo nienajlepszej pogody i pozornej stagnacji w Bazie. Silny wiatr i całkowite zachmurzenie sprawiły, że działania na filarze zamarły.
Wszyscy wspinacze zeszli do Bazy Głównej, a niektórzy nawet niżej, by przy wyższym ciśnieniu i zwiększonej ilości tlenu zażywać zasłużonego odpoczynku.
Niestety nie wszyscy popadli w błogostan. Niektórzy popadli w depresję. Czy to zła pogoda, czy
też wcześniej obmyślony chytry plan gry kazały Gii Tortladze obwieścić Liderowi i pozostałym Membersom nieoczekiwaną decyzję: Gia i koledzy nie widzą możliwości wspinania się dalej, a to ze względu na pogodę, trudności, błędy popełniane przez wszystkich i całą masę innych przeciwności.
Jednym słowem, on, Gia nie widzi dla siebie i swoich kolegów szansy na zdobycie góry i niniejszym podejmuje nieodwracalną decyzję wycofania się z wyprawy. Wszystkim opadły z wrażenia szczęki. Rozmowom i komentarzom nie było końca.
Ale fakt jest faktem - Gia i dwaj towarzysze zeszli na dół. Proszę zwrócić uwagę! Dwaj a nie trzej towarzysze. Ale bowiem Denis Urubko nie poddał się namowom swojego kolegi. Uznał, ze przyjechał tu aby o K2 walczyć i choć może wyprawa do najsilniejszych w tej sytuacji nie należy, nie opuści w połowie walki swoich kolegów z Polski. Decyzja ta wzbudziła w Membersach olbrzymi szacunek i uznanie dla Denisa, a cała sytuacja skonsolidowała jeszcze bardziej zespół polski. Dodała także sił i wiary w końcowy sukces.
A Gia? Gia i koledzy wykonali klasyczny - mówiąc w gwarze wspinaczkowej - wycof, tylko że w bardzo kiepskim stylu. Można to było załatwić na wiele innych, powiedzmy bardziej eleganckich sposobów. Wycof z dnia na dzień, w środku wyprawy, ze sprzętem, do eleganckich na pewno nie należy.
Ale zostawmy te przykre tematy.
Po trzech dniach "dupówy", czyli bardzo silnego wiatru do boju ruszyła trójka w
składzie, Piotr Morawski, Marcin Kaczkan i Denis Urubko. Wyszli do drugiego obozu naprawić porwane namioty i przygotować platformy pod depo. W ciągu ostatnich czterech dni położyli kolejne setki metrów lin poręczowych, przekraczając 7000 m. Rozpoczęły prace zespoły wspomagające, wnosząc do obozu pierwszego liny i jedzenie. Jacek Jawien i Bartek Duda spędzili swoją pierwszą noc w jedynce. Michał Zieliński i Jacek Teler naprawili w następnych dniach liny poręczowe pod pierwszym obozem, gdzie zarwany most śnieżny uniemożliwiał przejscie.
Pierwszego lutego w ścianę wyruszyli Krzysztof Wielicki i Jacek Berbeka by po noclegu w jedynce dojść do dwójki i zmienić pracujących tam od kilku dni Denisa i Marcina.
Następnego dnia wyszedł w górę zespół wspomagający w składzie Jurek Natkanski,
Jacek Jawien i Bartek Duda z zadaniem uzupełnienia zapasów jedzenia w jedynce i lin w dwójce.
Jutro w ścianę wychodzą Maciek Pawlikowski i Darek Załuski. Jak widać, mimo przeciwności praca wre, nikt się nie oszczędza, nastroje bojowe a duch w Membersach nie ginie: słabi do domu, ambitni w góry.
Tylko pogoda może nam przeszkodzić. Jak na razie jest zdecydowanie lepiej. Co prawda dopiero dziś, po
bodajże ośmiu dniach widać znowu całą górę ale warunki były takie, że można działać. Nie było przyjemnie ale do wytrzymania. I to wystarczy by piąć się dalej w górę.
Z pod Skyang Peaks (6640 m), Chongtar Kangri (7330 m) i K2 (8611 m)
pozdrawia
Michał Zieliński
P.S. Dla zainteresowanych podaję namiary z GPS-a
Baza Główna
N 35 st 56.278 min
E 076 st 28.955 min
wysokość 5100 m Jedynka
N 35 st 54.107 min
E 076 st 29.717 min
wysokość 6030 m Dwójka
N 35 st 53.830 min
E 076 st 30.032 min
wysokość 6787 m