12. lutego 2003 r.
Obóz IV coraz bliżej
Więcej słońca
W Karakorum był wreszcie piękny, słoneczny dzień. Dzięki poprawie pogody Piotr Morawski, Marcin Kaczkan i Denis Urubko rozciągnęli kolejne 400 m lin poręczowych powyżej obozu III (7150 m). W środę być może stanie obóz IV.
Alpiniści w bazie mieli czas przede wszystkim na porządne mycie. Po zdjęciu kurtek, spodni puchowych, kombinezonów przedstawiali obraz rozpaczliwy. Na dużej wysokości organizm prawie nie przyswaja pokarmów. Czerpie najchętniej z własnych zapasów - białka mięśni. Kiedy żartowali, pozując w bieliźnie do zdjęć, wyglądali jak tańczące szkielety. Nogi przypominały patyki, ramiona straciły swą barczystość. To nie silni alpiniści, tylko straszliwe chudziny.
Pięknym rajdem popisał się Jacek Jawień, który pobił swój życiowy rekord wysokości. Młody wspinacz z grupy transportowej spędził sam dwie wietrzne i bezsenne noce w obozie I (6030 m). Kiedy pogoda pozwoliła mu na wyjście do góry, wspiął się do obozu II (6780 m), gdzie spędził kolejną noc, w czasie której, wysokość i związany z tym ból głowy oraz przenikliwy ziąb, nie pozwoliły mu zmrużyć oka. We wtorek rano, mimo złego samopoczucia, wyruszył wcześnie do obozu III, by donieść liny, na które czekali koledzy. Po wypełnieniu zadania bardzo sprawnie i szybko zszedł do bazy.
Piotr Morawski razem z Denisem Urubko umocowali kolejne 250 m lin docierając do obozu dawnej, prawdopodobnie japońskiej, wyprawy na wysokości 7550 m. Jednak chmury zasłoniły teren, alpiniści nie byli pewni dalszej drogi i z powodu późnej pory wycofali się do obozu III. Zamierzają następnego dnia znowu pójść do góry, tak wysoko jak się da, rozbić tam namiot i przenocować. Następnie Piotr, Marcin i Denis zejdą do bazy.
Nikt głośno o tym nie mówi, ale jeśli pogoda dopisze, a siły, kontuzje oraz stan odmrożeń pozwolą, to możliwość ataku zimą na szczyt K2 rysuje się coraz wyraźniej.
z bazy pod K2
Monika Rogozińska -
Rzeczpospolita