12. lutego 2003 r.
Walka będzie trwała do końca
Witam!
Zaniepokojony mocno wieściami z kraju, jakoby wyprawa się rozpadała, a
morale Membersów legło w gruzach donoszę co następuje:
Nieprawdą jest jakoby:
- duch upadł w Membersach
- nie ma komu chodzić w góry
- nic się nie dzieje i wszyscy siedzą w bazie
- pogoda jest wyłącznie zła
- jedzenie jest paskudne
- wszyscy są chorzy
- Lider umiera z powodu nogi
- wszyscy chcą wracać do domu
- spalił się namiot kuchenny
- wybuchła bańka z benzyną
- szczeliny na lodowcu mają po 50 metrów szerokości
- lawiny zasypują bazę
- jednego Membersa poraził prąd
- wybuchł bunt wśród tragarzy
- wielbłądy cierpią na niestrawność
- rzeki w dolinach wylały
- odwiedził nas Osama Bin Laden
- itd.
Prawdą jest że:
- wszyscy odczuwają trudy dwumiesięcznego pobytu w temperaturze
minus 20-30 st. na lodowej pustyni
- niektórzy mają odmrożenia
- nie wszyscy są zupełnie zdrowi
- wszyscy chcą chodzić w góry
- pogoda jest zmienna, ale w zasadzie akcja trwa nieprzerwanie
- noga Lidera ma się co raz lepiej
- nikt nie myśli o wcześniejszym powrocie
- duch jest bojowy
- jedzenie choć monotonne jest zjadliwe, a czasem świetne
- nie ma piwa
- ale jest spirytus - do celów medycznych
- w obozie pierwszym na kolację podają wędzonego łososia
- w obozie drugim białą kiełbasę w żurku
- w obozie trzecim je się mało bo wysokość - 7200 m - daje się we znaki
- w bazie praca wre, bo zawsze jest coś do zrobienia
- prasa szuka sensacji
- szanse na zdobycie K2 są ciągle duże.
A sytuacja w dniu dzisiejszym jest następująca. Zespół w składzie
Denis, Marcin i Piotrek po pięciu dniach pobytu w górze zakładają
obóz czwarty na wysokości ok. 7700 m. Jest to kluczowy obóz do ataku
szczytowego. W ścianę wyszli Maciek i Darek, którzy dzisiaj nocują w
dwójce, a jutro zmieniają kolegów na prowadzeniu. Jacek Jawien dotarł
wczoraj do trójki donosząc liny i jedzenie pracującym kolegom. Jurek
i Jacek Teler idą dziś do jedynki, z zadaniem transportowania w
następnych dniach towaru do trójki. Jutro kolejny zespół transportowy
wyrusza w ścianę. Tak więc, jak widać, od mojej ostatniej
korespondencji jest duży postęp, mimo momentami naprawdę kiepskiej
pogody. Nikt jeszcze nie dotarł zimą na K2 tak wysoko, a szanse ciągle
są. WALKA TRWA i będzie trwała do końca. Jesteśmy optymistami.
Pozdrowienia z zimnego lodowca Qogir
Michał Zieliński - tymczasowy operator obrazu w służbie TVP 1