13. lutego 2003 r.
Jest obóz IV
Nikt nie był wyżej
Marcin Kaczkan w bazie po zejściu z obozu III. Na wysokości powyżej 7000 m spędził trzy noce i cztery dni.
Fot. Monika Rogozińska
Denis Urubko i Piotr Morawski założyli obóz IV na wysokości 7630 m. Po raz pierwszy w historii zimowych wypraw na K2, himalaiści dotarli na taką wysokość.
"Cześć, pozdrawiam z "czwóreczki" - usłyszeliśmy podczas wieczornej łączności z bazą głos Piotra Morawskiego. - Jesteśmy 100 m powyżej miejsca, do którego wczoraj dociągnęliśmy liny poręczowe. Rozbiliśmy się na skałce, dokładnie na miejscu obozu rosyjskiego oraz Polaków i Włochów z 1996 r. Nasz mały namiot stoi na innym, starym. Siedzimy w nim i trzęsiemy się z zimna."
Krzysztof Wielicki, kiedy tylko chmury nie zasłaniały widoczności, próbował naprowadzać Denisa i Piotra na miejsce obozu, który zakładał przed niespełna siedmioma laty. Na szczyt wówczas wyruszył z namiotu stojącego jeszcze 200 m wyżej. Na wierzchołku stanął już w nocy. W drodze powrotnej przeżył dramatyczny biwak i akcję ratowania odmrożonego i wycieńczonego partnera.
Japońscy alpiniści, którzy w 1982 r. jako pierwsi pokonali latem Północny Filar K2, również nie zdążyli wrócić przed nocą do najwyższego obozu. Zarówno pierwszy zespół czteroosobowy, jak i drugi, w skład którego weszło trzech alpinistów, nieużywających butli z tlenem, przymusowo biwakowały podczas zejścia. Jeden z Japończyków (Yukihiro Yanagisawa), wyczerpany po nocy spędzonej bez kurtki puchowej i śpiwora, następnego dnia schodząc spadł i zginął.
Z obecnego obozu IV do szczytu K2 (8611 m) trzeba pokonać kilometr różnicy poziomów. I wrócić. "Ten, kto będzie wspinał się na szczyt - mówił Denis z "czwórki" - musi mieć dobrą aklimatyzację i mocną psychikę." Wyżej nie będzie już lin poręczowych. Droga zaś wiedzie głównie po lodowcu, a następnie skalną granią. Ostatnich 300 m nie widać z bazy od północnej strony.
Namiot obozu IV stoi w bezpiecznym miejscu. Od silnych zachodnich wiatrów chroni go wysoka grań. Alpiniści zamierzają jeszcze umocować ostatnie 300 m lin. Powinien to jednak zrobić inny zespół. Urubko i Morawski spędzają już czwartą noc na wysokości powyżej 7000 m. Marcin Kaczkan zszedł dzisiaj do bazy. Są bardzo zmęczeni.
Obecna wyprawa pokonała już rekord wysokości, do której człowiek dotarł w zimie na K2. Podczas poprzedniej, pierwszej w historii zimowej ekspedycji, prowadzonej przez Andrzeja Zawadę na przełomie 1987/88 r. od strony południowej, pakistańskiej, Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy doszli do wysokości 7100 m.
z bazy pod K2
Monika Rogozińska -
Rzeczpospolita