22. lutego 2003 r.
Atak na szczyt
Widać gwiazdy
W piątek zaczęła się operacja górska, którą można uznać za atak na szczyt K2. Powinna potrwać około tygodnia. Do jej rozpoczęcia zachęciła kierownika wyprawy Krzysztofa Wielickiego poprawa pogody.
Ktoś w bazie krzyknął w nocy, że widać gwiazdy. Rano wreszcie zobaczyliśmy K2 w słońcu. Zapanowała radość i mimo wiatru i temperatury minus 20 stopni zaczęła się krzątanina. Pierwsze kroki skierowaliśmy do lunety. Jest namiot obozu III (7150 m)! Wytrzymał okres huraganowych wiatrów. "To bardzo porządny rosyjski namiot" - z niekłamaną dumą mówił Denis Urubko, obywatel Kazachstanu, urodzony i wykształcony w Rosji. Widać też było ogromną pryzmę śniegu w miejscu, gdzie powinien stać namiot obozu I (6030 m). Krzysztof Wielicki, po naradzie z Urubką, zdecydował się rozpocząć akcję.
Pierwszy wyszedł w górę zespół rekonesansowy Jerzy Natkański i Jacek Jawień, którego zadaniem jest oczyszczanie drogi: wyrywanie lin poręczowych spod śniegu, odkopywanie kolejnych obozów, ewentualnie ich naprawianie. Napotkali miejsca oczyszczone przez wiatr do szarego lodu. Były też takie, gdzie liny zasypane były ponadmetrową warstwą śniegu. Podmuchy silnego wiatru chwilami utrudniały im oddychanie. Widać było spadające lawinki pyłowe. Odkopali obóz I. Namiot miał tylko złamany jeden maszt. Kolejnego dnia mają iść do II obozu, który powinien być w niezłym stanie, ponieważ jego kopuła przed nadejściem burzy została położona na ziemi.
Za tym zespołem z dziennym opóźnieniem podążać mają Denis Urubko z Marcinem Kaczkanem. Potem z bazy zamierza wyjść i wspinać się za kolegami do pewnego momentu samotnie Krzysztof Wielicki. Ta trójka chce spróbować razem wejść na szczyt: Urubko i Wielicki bez wspomagania tlenem z butli, Kaczkan prawdopodobnie z tlenem. Zespół, który ma zabezpieczać ich powrót, to Dariusz Załuski i Maciej Pawlikowski. Piotr Morawski, który zakładał obóz IV, ostatecznie musiał zrezygnować z dalszej wspinaczki z powodu odmrożenia palca stopy i zagrożenia odmrożeniem pozostałych.
Rozpoczął się zatem szturm na szczyt K2. O tym, czy ma szansę się powieść, zadecyduje przede wszystkim pogoda. W tej chwili nie mamy uaktualnionych prognoz. Wierzchołek K2 dymił cały dzień jak wulkan - śniegiem i lodem niesionym przez wicher. Temperatura w obozie III, mimo błękitnego nieba i świecącego słońca, wynosiła minus 35 stopni. Wiał bardzo silny wiatr. W IV obozie, osłoniętym skałami od podmuchów, było poniżej minus 40 stopni. Na szczycie spodziewane jest minus 50.
z bazy pod K2
Monika Rogozińska -
Rzeczpospolita