Netia K2
Netia - Lepsza perspektywa


Netia K2 - Kampania promocyjna roku

relacje

24. lutego 2003 r.

Atak trwa


Witam Serdecznie Sympatyków Wyprawy!

Minęły już prawie dwa tygodnie od mojej ostatniej korespondencji, więc pragnę nadrobić zaległości i donoszę co następuje.

Pogoda nas nie rozpieszcza i K2 pokazało co potrafi. Huraganowe wiatry i opady śniegu wygoniły na kilka dni ze ściany wszystkich wspinaczy. Sprawdziły się pakistańskie prognozy. Okazało się, że mamy do czynienia z największym od czterech lat załamaniem pogody w tym rejonie, a sam Pakistan dotknął kataklizm najgorszy od pięćdziesięciu lat. Na takie warunki nie ma mocnych.

Lider potrafi jednak z każdej sytuacji wyciągnąć korzyści. Wiedząc, że ma przed sobą kilka dni niepogody porozsyłał Membersów do niższych obozów, w celach czysto rekreacyjnych. W końcu bankiet w Bazie Chińskiej to nie tylko okazja do dotlenienia organizmu, ale także do podreperowania nadwerężonej psyche. Co było na bankiecie niech opowiedzą Membersi, bo ja niestety zostałem na posterunku w służbie TVP w Bazie Głównej.

Tutaj też było interesująco tyle, że zabawa w innym stylu. Rozrywki dostarczał Bazowiczom wiatr wiejący z prędkością 120km/h. W nocy trzymanie namiotów, a w dzień naprawianie potarganej messy. Chodzenie w seraki w celach wiadomych stało się udręką, o której każdy chciałby natychmiast zapomnieć na zawsze, a może tylko do następnego razu, o którym woli nie myśleć. Na pocieszenie zrobiło się cieplej. W nocy tylko -20 stopni, a w dzień -15.

Wszystko jednak mija. Pewnego dnia wyjrzało słońce a wiatr ucichł. Lider, przygotowany od dawna na taką okoliczność, wysyła w górę zwiad złożony z Jurka i "Dżawienia". Trzeba sprawdzić, czy obozy przeżyły te niemiłosierne wichury. Okazuje się, że Jedynka stoi, choć jest cała zasypana śniegiem. Dwie godzinki kopania i zwiad siedzi w środku. Gotują i nadają, że wszystko OK i jutro ruszają do dwójki. W tym momencie zapada decyzja. W ślad za zwiadem wyrusza dwójka Summiterów: Denis i Marcin. Prognoza mówi, że za cztery dni pogoda ma się poprawić na tyle, że można będzie zaatakować szczyt. Wyruszają w sobotę. Idę z nimi do Jedynki jako "mający nadzieję na dobre zdjęcia" operator i tragarz jednocześnie.

Pogoda znowu nas nie rozpieszcza. Silny wiatr, mgła i zadymka. We tej mgle rozwiewają się moje nadzieje. Robię co mogę, filmuję odmrażając palce, choć nic nie widać przez zalepiony śniegiem obiektyw. Zamiast "dobrych" będę miął może "ekstremalne" ujęcia. Co za pech. Pniemy się mozolnie po poręczach. Summiterzy wyprzedzili mnie o dobre dwie godziny. Mieli, dranie, czekać na mnie bym mógł nakręcić dużo "dobrych" ujęć ale gdzie tam. Zresztą nie ma się co dziwić. W taką pogodę każdy chce jak najszybciej do namiotu. Albo do domu.

W połowie lodowej ściany pod Jedynką spotykam zwiadowców. Nie puściło ich do Dwójki. Wiatr zwiał ich z trzeciego pola. Zostawili depozyt i wracają do Bazy. Dochodzę do Jedynki. Summiterzy siedzą w namiocie, zadowoleni, napojeni i uśmiechnięci. Częstują mnie gorącym mlekiem. Nie cierpię gorącego mleka. Ale co robić, lepsze to niż nic. Pakuję się do środka. Po kilkudziesięciu minutach robi się ciepło i całkiem przyjemnie. Mleka więcej nie było, bo przyniosłem herbatkę. Bardzo lubię herbatkę. Do tego kiełbasa w żurku, suszone mięso prosto z Kanady, a na deser czekolada. I jeszcze herbatka.

Po dwugodzinnym rozmrażaniu kamery daje się nawet coś nakręcić. Summiterzy są pełni optymizmu. Lawiny na łeb spadajut, wiater silnyj, nu, wsio normano, do czwartowo lagiera dojdjom, a potom uwidim - mówi uśmiechnięty Denis. Jak wsio normalno to normalno. Kładziemy się spać.

W nocy też było wsio normalno czyli tzw. pociągi towarowe jeździły nad naszymi głowami. Wiatr wydawał przedziwne dźwięki - od rzeczonego pociągu towarowego po przelatujące w szyku bojowym F-16. Nie wyspałem się tej nocy. Wsio normalno. No i znowu zasypało namiot. Rano, po śniadanku - kluski i mięso - Summiterzy w dobrych humorach wpięli się w poręcze i pomknęli do Dwójki. Powrót do Bazy dłużył mi się niemiłosiernie. Wiatr robił psikusy. Klepiąc znienacka w plecy wywracał mnie po lodowcu. Siekał po oczach lodową kaszą. Odmrażał policzki zawiewając z boku. Ale w końcu dolazłem. Wsio normalno.

A dziś, tj. w poniedziałek, sytuacja jest następująca. Summiterzy siedzą w Trójce i jutro ruszają do Czwórki. W Dwójce śpi Lider, by jutro dotrzeć do Trójki. W Jedynce Maciek i Darek zbierają siły przed jutrzejszą drogą do Dwójki. Jutro rano wychodzą, także z Bazy, Bartek i Jacek Teler, by donieść do Jedynki tlen, paliwo i jedzenie. Pojutrze pewnie przyjdzie kolej na Jurka i na mnie. Pogoda ma się poprawić. ATAK TRWA. NU WSIO NORMALNO.


Pozdrawlaju z KEJTU
Michaił Zieliński

transmisje video


  archiwum

25.03.2003
19.03.2003
13.03.2003
01.03.2003  foto relacja
28.02.2003
27.02.2003
26.02.2003
25.02.2003
24.02.2003
24.02.2003
22.02.2003
21.02.2003
19.02.2003
18.02.2003
17.02.2003
15.02.2003
13.02.2003
12.02.2003
12.02.2003
10.02.2003
08.02.2003
08.02.2003  foto relacja
07.02.2003
06.02.2003  foto relacja
05.02.2003
05.02.2003  foto relacja
03.02.2003
02.02.2003
31.01.2003
30.01.2003
29.01.2003
29.01.2003  foto relacja
25.01.2003
23.01.2003
21.01.2003  foto relacja
21.01.2003
20.01.2003
18.01.2003  foto relacja
17.01.2003
14.01.2003
08.01.2003
07.01.2003
07.01.2003
06.01.2003
03.01.2003
03.01.2003
01.01.2003
30.12.2002  foto relacja
31.12.2002



strona główna ]        

Netia K2
komentarze o wyprawie zdjęcia K2 gadżety galeria wyprawy relacje strona główna Netia - lepsza perspektywa
 
© Copyright 2000-2003, Netia Holdings S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wyłączenie odpowiedzialności. Znaki towarowe. Ochrona danych. Webmaster.
infonetia: 0 801 802 803